Gotye - fenomem czy obciach?

07.02.2012 08:20
A A A Drukuj

Postać, o której jeszcze kilka miesięcy temu niewiele osób wiedziało, dziś jest prawdziwym hitem i kitem Internetu. W Radiu Roxy trwa dzień z Gotye; wywiady oraz inne kompozycje niż tylko 'Somebody that I used to know' do usłyszenia przez cały dzień.

Wbrew pozorom Gotye to nie jest debiutant, ani muzyk jednej piosenki. Choć patrząc po międzynarodowym szale tak mogłoby się wydawać, to ten mieszkający od drugiego roku życia w Australii, belgijskiego pochodzenia muzyk, wydał już na świat trzy płyty. W międzyczasie imał się pracy w innych zespołach, a także w The Basics, w którym gra do dzisiaj. Co do sukcesu 'Somebody that I used to know' Gotye wydaje się mieć mieszane uczucia. Z jednej strony zapewniła mu międzynarodowy sukces, z drugiej zaś myśl o byciu alternatywnym dla wybranej grupy muzycznych smakoszy gdzieś już zaginęła.

Doskonale znany w Australii, zasłynął dopiero przy drugiej płycie, na której to znalazły się takie piosenki jak 'Heart's a mess', ballada która grana na koncertach doprowadzała przybyłe niewiasty do płaczu, czy też 'Coming back' - melodyjna kompozycja z charakterystyczną nutą tango. Nietypowe brzmienie, kombinacje nutowe ugruntowały pozycje młodego muzyka na australijskiej scenie.

Gotye, to jednak nie tylko utwory muzyczne, ale także nietypowe teledyski. Każdy jest inny, jednocześnie łączy je pewna psychodeliczność i kosmiczność. 'Somebody that I used to know' ma wizualnie najprostszy teledysk ze wszystkich jakie artysta nagrał, pomimo, że kręcono go przez ponad 36 godzin, a wokaliści mieli już wszystkiego dosyć.

Poza omawianiem związków, Gotye w swojej twórczości porusza też inne tematy. W 'Eyes wide open' opowiada o zniszczonym przez człowieka środowisku, o tym, że wszystko zostało pogrzebane w pyle i ten pył jest resztką, która z nas została, a i niewielu tak naprawdę kiedykolwiek zależało. Z kolei w 'Save Me' śpiewa o swojej depresji, którą z resztą ponoć przechodził w trakcie nagrywania płyty 'Making Mirrors'.

Dla jednych Gotye pewnie już zawsze będzie bohaterem jednego hitu, dla bardziej wnikliwych będzie to muzyk z niejedną dobrą płytą na koncie.

Gotye - Bronte - official film clip from Gotye on Vimeo.

Wywiad:

W Twoim życiu muzyka była obecna praktycznie od zawsze, grasz na różnych instrumentach od wczesnego dzieciństwa, angażowałeś się też w wiele projektów muzycznych takich jak zespół 'Downstairs' w liceum czy też później The Basics, więc to nie tylko Twój projekt solowy. Czy czujesz się komfortowo będąc w zespole czy jednak bycie solo jest najlepszym posunięciem?

Gotye: Przez ostatnie 10 lat grałem i w zespole i solo, więc to wszystko było zbalansowane. Są plusy i minusy obu sytuacji.

A gdybyś musiał dokonać wyboru między jednym a drugim to co byś wybrał?

Gotye: Myślę, że na tym etapie życia wybranie solowej kariery wydaje się dawać większą wolność. Mógłbym stworzyć nowy zespół, który by był bardziej demokratyczny i kreatywny, ale mógłbym też stworzyć coś zupełnie własnego. Gdybym wybrał teraz bycie w zespole to musiałbym się dostosować do wszystkich innych w zespole, do ich intencji. Czasami właśnie ta presja jest jedną z najlepszych rzeczy w zespole, która wydobywa z ludzi to co najlepsze. Jednak kiedy jesteś co raz starszy co raz ciężej jest dostosować się do czegoś takiego.

Minęło już kilka lat odkąd wydałeś 'Boardface'. Jakie róźnice widzisz w sobie, w swoim podejściu do przemysłu muzycznego, a także w tworzeniu muzyki od Boardface do making mirrors?

Gotye: Nie wiem, myślę, że podczas nagrywania making mirrors zwróciłem uwagę na to, że słucham muzyki bardziej wnikliwie. Czasami naprawdę się sam zaskakuje. Są rzeczy, które wydaje mi się, ze teraz dokładniej słyszę, a z niektórych zupełnie nie zdaję sobie sprawy. Od czasu do czasu słucham jakiegoś kawałka z Boardface sprzed 7 – 8 lat i myślę sobie, że niektóre dźwięki, które połączyłem wtedy, dzisiaj by nie miały miejsca, bo muzycznie już w ten sposób nie myślę. To nie jest kwestia tego czy to było dobre czy złe, tylko po prostu czuję jakbym tworząc tamtą muzykę był inną osobą.

Nawiązując do tego co mówisz, czy kiedykolwiek napisałeś piosenkę, którą usunąłeś z albumu, bo poczułeś, że jednak nie pasuje, a potem umieściłeś ją na kolejnej płycie?

Gotye: Nie, nigdy nie zachowałem piosenki, która potem trafiła na kolejny album. Staram się iść naprzód. Jeżeli mam jakieś niedokończone, jeszcze nie wydane kawałki przy okazji nagrywania płyty to później już do nich nie wracam. Zostawiam to po prostu w przeszłości i zaczynam na świeżo. Chociaż nie nie, jest jeden wyjątek. Na płycie Boardface jest kawałek, który zremiksowałem i który trafił na europejską edycję mojego drugiego albumu ‘Like Drawing Blood’. Stało się tak jednak dlatego, że moja wytwórnia muzyczna tak chciała, gdyż nie chcieli tam umieścić innego bardziej samplowanego kawałka na europejski krążek, bo mieli względem niego swoje obawy. Więc wiesz, to nie był mój pomysł, żeby wyciągać przeszłość w teraźniejszość, chociaż poniekąd to robię samplując kawałki.

A z kolei w drugą stronę pytając – czy kiedykolwiek żałowałeś napisania piosenki, która dostała się na płytę?

Gotye: Mam w sumie takie poczucie lekkiego powątpiewania w jedną czy może nawet dwie piosenki. To jest tak, że rozwijam w sobie takie obawy odnośnie piosenek ze swojej nowej płyty. Trochę już się z tym lepiej czuję, natomiast piosenka ‘In your light’ sprawiła, że mocno zastanawiałem się czy ją w ogóle umieszczać na płycie. W pewnym momencie podjąłem decyzję umiejscowienia jej na płycie, co było głównie uwarunkowane tym co o niej myśleli inni. Mówili mi co jest w niej fajnego i przekonywali, że jest świetna. Teraz jak jej słucham to sobie myślę, że jest dużo dobrych rzeczy w niej i wiem o co mi chodziło, kiedy zaczynałem ją pisać i co w związku z tym chciałem osiągnąć, ale słuchając efektu końcowego czuję się trochę odłączony od niej. Gdybym mógł się cofnąć w czasie to nie włożyłbym tej piosenki na płytę.

Skoro nastąpił ogromny wybuch Twojej kariery i zyskałeś międzynarodowe uznanie to czy zastanawiałeś się nad przeprowadzką? Np. do Europy?

Gotye: Tak, zastanawiałem się nad tym i była możliwość, abym w drugiej połowie tego roku zamieszkał w Europie, gdybym dużo więcej koncertował, ale odszedłem od pomysłu bardzo intensywnej trasy koncertowej, bo chciałbym rozwinąć ambitniejsze występy z moim ogromnym zespołem, z którym grywam koncerty w Australii. Chcę zanurzyć te występy w takim bardziej kreatywnym, teatralnym kontekście, a to zabierze dużo czasu i rozwoju zwłaszcza w środku roku. Zatem prędko nie wyprowadzę się z Australii, którą dalej będę traktował jak swoje miejsce bazowe, w którym będą powstawały i rozwijały się pomysły, które następnie przeniosę na cały świat. Natomiast tak, chciałbym mieszkać w różnych częściach europy. Być może nastąpi to w 2013 roku, albo jeszcze pod koniec 2012.

Musiałabym być szalona gdybym nie zapytała Cię o ‘Somebody that I used to know’ bo to jest niesamowicie ogromny sukces. Przeczuwałeś, że tak wielu ludzi na całym świecie pokocha tę piosenkę?

Gotye: Nie, wiesz co, to zdecydowanie przerosło moje oczekiwania. Nie sądziłem, że stanie się to popularną popową piosenką. Myślałem, że ten utwór ma to coś w sobie. Sądziłem, że to się bardziej spodoba ludziom, którzy lubią delikatną, introspektywną, no nie wiem, taką bardziej alternatywną muzykę. Jednak naprawdę nie spodziewałem się, że dotrze to do tak ogromnej i zróżnicowanej publiczności.

No tak, zdecydowanie dotarło to do bardzo wielu ludzi. Jestem pewna, że przez ostatnich kilka miesięcy nie było takiego dnia, w którym któryś z moich znajomych nie umieściłby tej piosenki na swoim facebooku. Ta piosenka stała się tak wielka na całym świecie, że dorobiłeś się pokaźnej liczby zabawnych i niegroźnych parodii. Widziałeś któreś z nich?

Gotye: Nie jestem pewien czy widziałem je wszystkie. Niektóre są zabawne, inne na granicy obrazy, niektóre są bardziej kreatywne od reszty. Wiesz myślę, że kiedy dorabiasz się parodii swojej twórczości to to oznacza, że Twoja piosenka osiągnęła już status popowego, powszechnie znanego kawałka.

Zdecydowanie jest to sukces, ale wiesz co – większość z tych parodii naprawdę nie jest obraźliwa. Znaleźli sobie piosenkę, która osiągnęła ogromny sukces, której wszyscy słuchają, więc wiesz co – odbieraj to po prostu jak komplement.

Gotye: No tak, w sumie tak właśnie to odbieram. Ja po prostu obserwuje to z dystansu, z ciekawością. Zastanawiam się co tam jeszcze wymyślą – powstaje mnóstwo remiksów, ludzie śpiewają w najrozmaitszy sposób, coverują ten kawałek. Tak jak mówisz, jest po prostu mnóstwo ludzi, którzy czują energię tego kawałka. Nawet ‘Walk Off The Earth’ taki kanadyjski zespół nagrał cover tej piosenki i sprzedaje ją na terenie Kanady. To świadczy o tym, że ludzie reagują na konkretną piosenkę, niekoniecznie na mnie i mój sposób śpiewania, ale na samą piosenkę.

Myślę, że jest tak jak mówisz, że jest delikatna, subtelna i nie narzucająca się. Być może ludzie są już po prostu zmęczeni klasycznym popem, nudnymi dźwiękami, których słuchają wszyscy. To było coś nowego, świeżego, co otworzyło ludziom głowy. Myślę, że to właśnie o to chodziło.

Gotye: Tak, to właśnie o to chodziło i to jest naprawdę miłe. Myślę, że mogę aspirować do tworzenia popu, ale nie wychodzę na początku z takiego założenia – chociaż wiele osób tak robi. Ale czym tak naprawdę jest pop teraz i nie chodzi tu tylko o ludzi, którzy tworzą komercyjny, plastikowy pop. Chodzi też o ludzi z zespołów Indie, którzy celują w podziemie. Z jednej strony wiedzą, że tworzą pop, ale z drugiej intencjonalnie nie pozwalają szerszej publiczności poznać swojej twórczości, bo chcą być postrzegani jako artyści niszowi docierający do ludzi o specyficznych upodobaniach muzycznych. W ten sposób wyglądają na fajnych a nie komercyjnych. No, ale odkładając gusta muzyczne na bok to pewnie masz racje, jeśli chodzi o komercyjny pop to rzeczywiście mnóstwo jest jakichś tanecznych bitów, mocno zremiksowanych i skompresowanych, które w pewnym sensie wydają się być agresywne. Jest mnóstwo komercyjnych, rockowych zespołów czy też dancowo – popowych, które osiągnęły sukces przez ostatnie lata, a grają dość agresywnie i podobnie. Być może poszczęściło mi się, że tak delikatna oraz introspektywna muzyka chwyciła za serca wielu ludzi, mimo, że rozwija się bardzo powoli i pewnie nie spełnia wszystkich popowych kryteriów.

    Podziel się

    • Czy to nowy klip Kasabian?

      Zespół Kasabian opublikował wideo do piosenki "Neon Noon".

    • GALLAGHER vs GALLAGHER w Radiu Roxy !

      LIAM vs NOEL w Radiu Roxy !
      Zapraszamy na pojedynek braci Galagher, we wtorek 20 marca.


    • SELECTOR AFTER DARK PLAYLISTA

      Selector After Dark  to godzinna audycja radiowa, prezentująca chilloutowe miksy najciekawszych dj-i z Wielkiej Brytanii.

    • Dzień z The TING TINGS w Roxy !

      Już dzisiaj w radiu Roxy świętujemy premierę  Sounds From Nowheresville. Przez cały dzień przesłuchujemy płytę i puszczamy fragmenty bardzo obszernego wywiadu, którego udzielił nam Jules De Martino.
      Płyta SFN już od dzisiaj  przez cały tydzień do wzięcia 10-13  w Roxy!

    • The Black Keys w Radiu Roxy!

      Amerykański zespół prosto z Ohio zagości na cały dzień w Radiu Roxy.
      Przez cały dzień będziemy słuchać nie tylko najnowszej płyty, ale także starszych kawałków. Do zgarnięcia najnowsze muzyczne dziecko chłopaków z Akron w Ohio "El Camino"!

    Kolekcja Najmniejszych Koncertów Świata

    Kolekcja jedenastu ekskluzywnych występów na scenie Radia Roxy